Macedonia – polecane mieszkania i dlaczego warto organizować pobyty długoterminowe z Airbnb

Decydując się na konkretną formę wypoczynku, każdy z nas kieruje się innymi wartościami i to właśnie od nich zależy, czy wybierzemy hotel, kemping, schronisko, kapsuły czy jeszcze coś innego. Dla nas w przypadku ponad miesięcznego wyjazdu liczyła się przede wszystkim stosunkowa dobra jakość zakwaterowania w odniesieniu do ceny. Chcieliśmy, żeby czas spędzony w Macedonii kosztował nas mniej więcej tyle, ile wydalibyśmy w Polsce i pod względem mieszkania udało się to bez problemu. Zdecydowaliśmy się na Airbnb, dokładnie jak rok temu, i z tej usługi skorzystaliśmy aż trzy razy podczas pobytu. W czym przodowała nad innymi opcjami? Jakie korzyści przynosi pobyt długoterminowy organizowany w ten sposób? Ile to właściwie wyniosło? O tym i nie tylko będzie właśnie ten wpis. Zapraszam na:

INFORMACJE OGÓLNE

Pierwszy najem podczas wyjazdu przypadł na Warszawę, jako że nie mieszkamy w stolicy, a lot mieliśmy o 10.00 rano. Zdecydowaliśmy się na nocleg, żeby następnego dnia zjeść po ludzku śniadanie i bez pośpiechu przejść odprawę na lotnisku. Dodatkowym argumentem był brak sensownych połączeń kolejowych o wczesnorannych godzinach. Zarywalibyśmy noc, a na miejscu bylibyśmy albo za późno, albo o wiele za wcześnie. Do tego dochodziła obawa przed spóźnieniami PKP, które, jak wiemy, do rzadkich nie należą (zabawne, bo ten fragment piszę w pociągu opóźnionym o 80 minut). Jak się okazało – bardzo słusznie! Do stolicy dojeżdżaliśmy z przesiadką, bo ze względu na ograniczoną restrykcjami ilość miejsc w pociągu nie mogliśmy kupić biletu na inne połączenie. To była akurat nasza wina, bo w tygodniu poprzedzającym wyjazd działo się tyle, że nie mieliśmy chwili, żeby dokonać wcześniejszej rezerwacji. W każdym razie kupiliśmy takie bilety, żeby na pewno na tę przesiadkę zdążyć – mieliśmy ok. 40 minut czasu wolnego. W momencie jednak, kiedy weszliśmy na peron, ujrzeliśmy to:

Tego dnia większość pociągów jechała spóźniona – większość, ale nie nasz przesiadkowy, więc już przed rozpoczęciem podróży wiedzieliśmy, że na niego nie zdążymy. Zgłosiliśmy się do konduktora i na szczęście pociąg do Warszawy zaczekał na nas kilka minut, a biegliśmy do niego z tak wyładowaną torbą, że stanowiło to niemałe wyzwanie. Wspominam tę wyprawę jednak z dużą dozą radości. Natrafiliśmy w przedziale na dwójkę przesympatycznych ludzi – Andrzeja i Tatianę. Nie podróżowali razem, nas wszystkich dzieliła pewna różnica wieku, a mimo tego wywiązał się dialog i cała czwórka mówiła o… podróżach! Rozmowa kleiła się na tyle dobrze, że nie odczuliśmy, jak szybko upłynął czas. Mam nadzieję, że jeśli to czytacie, macie podobne zdanie. 😉

POKÓJ BLISKO LOTNISKA W WARSZAWIE – CENA, JAKOŚĆ

W końcu około godz. 23.00 dotarliśmy do mieszkania, które idealnie spełniało nasze oczekiwania. Miało wystarczyć na niecałe pół dnia, zapewniać miejsce do wygodnego odpoczynku i być czyste, no bo czego innego oczekiwać po miejscu, w którym pozostaje się tak krótko? Wynajem przez Airbnb sprawdził się lepiej niż np. Booking zwłaszcza pod względem cen. Poza sezonem za wybrane mieszkanie (w zasadzie bardziej pokój) zapłaciliśmy 69 zł za naszą dwójkę. Teraz cena wzrosła powyżej 100 zł, ale wtedy to była świetna okazja jak na stolicę. Pokoik malutki, ale mogły w nim spać aż trzy osoby – łóżka składały się do góry tak, że były zamykane w szafie; jedno dwuosobowe i jedna jedynka. Miejsca nie mieliśmy zbyt wiele, ale też w zasadzie po co? Dostaliśmy nawet filiżanki i herbatę do śniadania, co jak na tak tymczasowe miejsce do spania było naprawdę fajnym gestem ze strony właścicielki Agnieszki. Forma zakwaterowania też bardzo wygodna, bo każdy melduje się sam. W korytarzu na ścianie zawieszone jest kilka sejfów z kluczami, dostajemy kod i odbieramy swój. Dzięki temu pora naszego wejścia i wyjścia nie była dla nikogo utrapieniem. Z okien rozciąga się widok na miasto, widać też startujące samoloty. Śpi się przy szybie, więc po ciemku te wszystkie światła wyglądają nawet ładnie. W mieszkaniu jest ogólnodostępna kuchnia, ale nie korzystaliśmy z niej, także w kwestii wyposażenia i standardu się nie wypowiem. Informacje takie jak mapka, adres, kody itd. dostaliśmy już wcześniej.  Polecamy to miejsce właśnie na takie chwilowe przystanki przed lotem. Tutaj link dla zainteresowanych oraz zdjęcia zamieszczone przez hosta: https://www.airbnb.pl/rooms/24423472?source_impression_id=p3_1624288840_WXUf76jq9i1vkqFE

SKOPJE CZY OCHRYDA?

Drugi wynajem pochłonął więcej naszej energii i czasu. Mieliśmy dylemat, gdzie spędzić większość wyjazdu – w Skopje czy w Ochrydzie. Skopje zachęcało nas dobrym dojazdem właściwie w każdy kąt Macedonii. Ochryda z kolei leży nad samym jeziorem. Skopje jest gorętsze ze względu na wszechobecny beton, a my lubimy ciepło. W Ochrydzie występują wahania pogody, jest chłodniej, ale widoki ośnieżonych gór i ludzi wylegujących się na plażach wydawały się wspaniałe. Ostatecznie więc wybraliśmy Ochrydę i postawiliśmy na relaks po pracy, kiedy już nie będziemy mogli zwiedzać i oddamy wypożyczone auto. I wiecie, co Wam powiem? W Ochrydzie spędziliśmy ponad 4 tygodnie i autentycznie nie mogłam powstrzymać się od płaczu, wracając stamtąd. A ze Skopje…? Już troszkę na ten powrót czekaliśmy, bo betonowa dżungla to nie miejsce, gdzie wypoczywamy najlepiej. O samych miastach opowiem więcej w następnych postach, tu już jednak zaznaczę: gdy będziecie mieć podobny dylemat, bez zastanowienia obstawcie jezioro!

ZALETY KORZYSTANIA Z AIRBNB

Dlaczego nie podzieliliśmy wyjazdu na pół (2 tyg. Ochryda i 2 tyg. Skopje)? Właśnie dlatego, że wyjeżdżając na pobyt o długości przynajmniej 4 tygodni, na Airbnb przysługują nam duże zniżki, których na innych stronach się nie doszukałam. Sięgają nawet 20-50%, dzięki czemu możemy pozwolić sobie nie tylko na sam wyjazd, ale także na wyższy standard pobytu. W Ochrydzie oferta mieszkaniowa na Airbnb nie jest tak bogata i urozmaicona jak w stolicy, jednak jest w czym przebierać. W zależności od tego, co wolicie, można znaleźć coś nad samym jeziorem z dala od miasta, apartamenty przy deptaku itd. Oferty zaczynają się nawet od 1700 zł za mieszkanie na miesiąc. Dla nas, którzy przeżywają tragedie w związku z kosmicznymi cenami na rynku nieruchomości we Wrocławiu, to praktycznie niewyobrażalne. Z niższymi cenami wiązała się oczywiście niższa jakość – stare budownictwo, skromne umeblowanie, bardzo często także brak kuchni czy pralki, które dla nas były punktem obowiązkowym. Z racji nauki/pracy zdalnej zależało nam także na dobrym połączeniu internetowym. Wybraliśmy jedno z droższych mieszkań, bo urzekło nas wygodą i wystrojem. Za 34 dni pobytu zapłaciliśmy ok. 2300 zł i tym sposobem znaleźliśmy się w miejscu, które skradło nasze serca.

MIESZKANIE W OCHRYDZIE – GOSPODARZ

Naszym gospodarzem w Ochrydzie był Kristijan, który pracował kiedyś jako steward na pokładzie samolotu i generalnie wie, czego potrzeba podróżnym. To jego drugie mieszkanie, nad którym sprawuje opiekę i wydaje nam się, że to rodzinny biznes, bo udział w nim biorą zarówno dziewczyna, jak i mama mężczyzny. Jest naprawdę fajnym, nienarzucającym się hostem – z chęcią pomógł albo udzielił wskazówek, ale tylko w kwestiach, w których tego potrzebowaliśmy. Wskazał nam np. piaszczystą plażę lokalsów, gdzie prawie nie ma ludzi i pomógł z odnalezieniem mieszkania. Nie dotarliśmy do niego od razu, bo przez cały pobyt posługiwaliśmy się mapami offline i posiadaliśmy tylko przybliżony adres. Wyobraźcie sobie, że Kristijan przerwał pracę i wyszedł szukać nas na ulicę, byle nam pomóc. To było tak miłe, że zrobiło nam się aż głupio, naprawdę. Bardzo pomógł też w kwestii zameldowania na policji.

REJESTRACJA NA POLICJI – WYMÓG MACEDONII

Przybywając na terytorium Macedonii należy zarejestrować pobyt na najbliższym posterunku policji. Dostajemy krótki formularz, gdzie uzupełniamy swoje dane i odpowiadamy na pytania, czy już kiedyś byliśmy w Macedonii, w którym roku itd. Na takim dokumencie stawia się parafkę, która upoważnia nas do opuszczenia kraju. Jeśli tego nie zrobimy, a ktoś na granicy czy lotnisku poprosi nas o dowód zameldowania, to możemy mieć z tego względu różne problemy np. w postaci grzywny o wysokości ponad 2 tys. zł. Mówi się, że obowiązek meldunku spoczywa na hotelu albo gospodarzu, który przyjmuje Was w swoje progi. Kruczek jest jednak taki, że jeśli my tego nie dopilnujemy, toteż my ponosimy konsekwencje, więc warto się o to upominać. Niektórzy gospodarze zwłaszcza przy pobytach krótkoterminowych to olewają, bo „prawie nikt takich papierów nie sprawdza” i to prawda, ale sami zadajcie sobie pytanie, czy chcecie być w grupie tych „prawie”.

MIESZKANIE W OCHRYDZIE – OPIS, OPINIA

Mieszkanie w Ochrydzie (Stephanie Blue Apartment) jest urządzone naprawdę stylowo i ze smakiem – do tego stopnia, że właściwie moglibyśmy mieszkać w podobnym w Polsce. Całość jest utrzymana w kolorze białym i błękitnym, jest wiele obrazów, sztucznych roślin czy kolorystycznie dobranych elementów, ale nie odczuwa się wrażenia przepychu. Łazienka wydaje się jedną z ładniejszych, jakie udało nam się zaobserwować na zdjęciach z Airbnb – co prawda to wciąż kilka(naście) lat wstecz w porównaniu do Polski, ale jest czysto, jest też pralka i suszarka (choć na nasz przyjazd akurat się zepsuła). Nie stanowiło to dla nas dużego problemu, chociaż trzeba przyznać, że pranie na balkonie schnie dość opornie, bo prawie nigdy nie ma na nim słońca. Mimo wszystko uwielbialiśmy jeść na nim obiady i zapijać je lokalnym winem – o poranku to także ukochane miejsce Szymona na kawę.

Kuchnia jest wyposażona na tyle dobrze, że znajdziecie tam nawet korkociąg do wina, o czym gospodarze często zapominają. Brakuje jednak porządnych ostrych noży i jednej szafki na większe naczynia. Z braku laku trzyma się je pod zlewem. Pod zlewem? W takim razie gdzie jest śmietnik? A no na balkonie, co niby jest fajną opcją, bo nie uświadczymy nieprzyjemnego zapachu w domu, a jednak doskwiera to w momencie przyrządzania posiłków. Przez większość czasu mieliśmy więc dwa śmietniki, a oba tak malutkie, że zapełnialiśmy z 3-4 worki, zanim poszliśmy wyrzucić je do kontenera. Rozmiarem można przyrównać je do koszy, które my zazwyczaj mamy w łazienkach. Nie było to jednak specjalnie uporczywe. Przeszkadzały natomiast rozmiary kuchni, gdzie wymijaliśmy się z dużym trudem, a po otwarciu zmywarki nikt nie mógł się ruszyć. Tak, jest tam nawet zmywarka, piekarnik i płyta indukcyjna.

Na miejscu znajduje się światłowodowy internet (o losie, lepszy niż mieliśmy w Polsce przez ostatni rok) i klimatyzacja, której jednak nie włączyliśmy ani razu, bo cały budynek jest dość wychłodzony – aż odczuwało się ulgę, wchodząc do środka. Przysługuje nam także miejsce parkingowe (a nawet dwa) odgrodzone słupkami, które każdorazowo trzeba opuszczać. Z balkonu rozciąga się widok na zabudowania miasta, kawałek jeziora, góry oraz meczet, gdzie z minaretów kilka razy dziennie rozbrzmiewało nawoływanie do modlitwy. Dojście do deptaku zajmowało 5 minut, do jeziora kolejne tyle. Taki spacer odbywaliśmy raz, a nawet kilka razy dziennie, z początku odkrywając świetne miejsca, a później z radością do nich wracając. Lokalizacja jest genialna, mimo że ulica pod blokiem może nie zachwyca. Jest jednak coś, za co bardzo ją lubiłam – popołudniami i wieczorem zlatywały się na nią dzieciaki z wszystkich okolicznych bloków. Chłopaki grali w piłkę między autami, krzyczały, biły się, a dziewczyny zbierały się w grupki i rozmawiały. Od razu przypomniało mi się moje dzieciństwo. Tak mnie to cieszyło, że dzieci wychodzą na dwór i się bawią, bo u nas takich widoków mamy już coraz mniej. Na osiedlu znajduje się kilka małych sklepików, koło meczetu jest supermarket Tinex, a na deptaku kolejne dwa supermarkety, w tym sieciówka Ramstore (najlepiej zaopatrzona).

Jedyne, co tak naprawdę nie odpowiadało nam w mieszkaniu, to kwestie hydrauliczne. Prysznic, kiedy tylko przyjechaliśmy, już trochę przeciekał. Zgłosiliśmy to hostowi, ale wydaje mi się, że już wcześniej był tego świadomy, bo pod brodzikiem widniała wycięta dziura, jakby ktoś usiłował tam coś naprawiać. Nauczyliśmy się jednak myć tak, żeby wody nie wylewać prawie wcale i powiedzieliśmy, że wzywanie specjalisty nie ma sensu. Nie było to na tyle uciążliwe, żebyśmy chcieli poświęcać dzień wolnego na naprawę (ktoś z nas musiałby zostać w mieszkaniu). W ostatnim tygodniu wyjazdu prysznic jednak umarł i po każdej kąpieli mieliśmy w łazience bajoro, które ratował odpływ pośrodku łazienki (standardowe rozwiązanie chyba wszędzie w Macedonii). Wtedy już nie było tak super i trochę mieliśmy nerw, bo mniej więcej w tym samym czasie w kuchni nagle oberwał się syfon (co na szczęście byliśmy w stanie ogarnąć sami). Wyglądało to jednak tak, jakby zastosowano tymczasowe rozwiązania w celu zamaskowania niedoskonałości przed kimś, kto przyjedzie na max. miesiąc. Doszliśmy jednak do wniosku, że w związku z pandemią podwójna inwestycja Kristijana w nieruchomości mogła być dla niego obciążająca finansowo i stąd odwlekanie napraw czy samodzielne starania załagodzenia sprawy. Mimo całorocznego otwarcia Macedończycy mieli mniejsze obłożenie turystów niż co roku. Pobyt w tym miejscu mimo drobnych mankamentów jednak polecamy pod każdym względem – my się w Ochrydzie zakochaliśmy. Poniżej zdjęcia zamieszczone przez hosta oraz link do strony dla zainteresowanych:

MIESZKANIE W SKOPJE – GOSPODARZ

Pobyt w Skopje trwał nieco ponad cztery dni (wylatywaliśmy nad ranem) i kosztował niecałe 350 zł za nas dwoje. Gospodarzem był Risto, którego nie poznaliśmy jednak osobiście ze względu na samodzielne zameldowanie. Wszystkie informacje dotyczące kodu do skrytki na klucze, hasła do Wi-Fi itd. otrzymaliśmy odpowiednio wcześniej, host był bardzo komunikatywny i sam z siebie pisał, czy wyjazd jest aktualny lub o której będziemy na miejscu. Tutaj wynikło też drobne nieporozumienie, bo zjawiliśmy się w Veki’s Place ok. 2-3 godziny wcześniej, niż zapowiadaliśmy ze względu na zamknięcie wielu atrakcji, które tego dnia chcieliśmy odwiedzić. Okazało się, że mieszkanie nie było jeszcze posprzątane i pod naszą nieobecność, gdy wyszliśmy na miasto, Risto umył łazienkę i ogarnął temat. Szybko spostrzegliśmy cudzą obecność, gdy wróciliśmy, ale napisał nam wiadomość, że to tylko on i przeprasza, że tak to się ułożyło, bo spodziewał się nas później. Nie było to dla nas niczym oburzającym, a gospodarz zachował się profesjonalnie. Co prawda Risto jest właśnie tym typem człowieka, którego musicie popędzać z rejestracją na policji, ale pobyt u niego wspominamy całkiem dobrze.

MIESZKANIE W SKOPJE – OPIS, OPINIA

Mieszkanie jest niewielkie, właściwie taka mała kawalerka. Widać, że ma już swoje lata, bo w kuchni spotkamy się np. z farbą odchodzącą z sufitu, ale generalnie jest zadbane i czyste. Cechuje je całkiem ładny wygląd dzięki licznym dekoracjom – mieliśmy nawet identyczny obraz na ścianie jak w Ochrydzie! Internet działa bez zarzutu, jest pralka, ale brak zmywarki. Pewnie na dłuższe pobyty nie byłoby aż tak wygodnie, ale na kilkudniowe zwiedzanie stolicy lokum nadaje się w sam raz. Bez zbędnych ochów i achów, ale moglibyśmy je polecić. Znajduje się na poddaszu, więc jest w nim dość gorąco, ale klimatyzacja ratuje sytuację. Brakuje też troszkę sprzętów kuchennych, bo nie ma np. sitka do przelania makaronu, ale taka podstawa jest zapewniona. Mnie osobiście podobało się też, że produkty higieniczne i kuchenne nie są wyrzucane z mieszkania każdorazowo po gościach, dzięki czemu możemy korzystać z różnych żeli pod prysznic, kremów, przypraw, olejów czy herbaty, które sami też kupujemy zawsze, a nigdy do końca ich nie zużywamy. Jest to więc pewna oszczędność i brak marnotrawstwa.

Mieszkanie znajduje się na dość przeciętnej ulicy, ok. 10-15 min. pieszo do ścisłego centrum. Wokół jest szaro, ale takie właśnie było praktycznie całe Skopje. W pobliżu znajduje się kilka knajpek, okolica jest raczej cicha. Największą bolączką byli dla nas sąsiedzi – jeden z nich ćwiczył grę na pianinie w godzinach dopołudniowych, inny o 4:00 w nocy krzyczał tudzież prowadził bardzo głośne rozmowy telefoniczne lub przez jakiś komunikator podczas gry z kumplami. Raz, gdy wyszliśmy na korytarz, przywitał nas histeryczny płacz, ale tak straszny, że aż współczułam dziewczynie tego, co właśnie przeżywa. Jeśli jednak nie ma Was, podobnie jak nas, większość dnia w mieszkaniu, to da się na to przymknąć oko. Tutaj link dla zainteresowanych osób oraz zdjęcia zamieszczone przez hosta: https://www.airbnb.pl/rooms/28809189?source_impression_id=p3_1624386173_cSsfpHISE7UQOUa%2B

Z mojej strony to tyle – mam nadzieję, że podzieliłam się z Wami przydatnymi wskazówkami i być może zachęciłam Was do odwiedzenia hostów, którzy nas gościli. W razie jakichkolwiek pytań piszcie śmiało w komentarzu! 🙂