Macedonia nie jest specjalnie obleganym kierunkiem przez Polaków i mam wrażenie, że wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z piękna oraz ilości niezwykłych miejsc, jakie ten kraj ma do zaoferowania. Co więcej – wielu ludzi nie wie nawet, gdzie to miejsce znajduje się na mapie, mimo że lecieli do Grecji czy podróżowali do Bułgarii, a przecież to rzut beretem! Oczywiście przywarą wspominanego państwa jest brak dostępu do morza, za to mamy tutaj wiele olbrzymich jezior, strumieni, gór, jaskiń, urokliwych miasteczek czy… wodospadów i to właśnie na nich chciałabym skupić dzisiaj Waszą uwagę. Większość z nich znajdziemy łatwo poprzez Google, jednak dostęp do niektórych nie jest wcale tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać. Mam świadomość, że wiele z nich jest nawet nienazwana i skryta w parkach narodowych (o jednym takim też Wam opowiem!), natomiast przedstawię piątkę kandydatów, z którymi udało nam się stanąć oko w oko: wodospady Duf, Smolare, Koleshino, Sin oraz jeden bezimienny, do którego nakreślę drogę. Zapraszam na:
- Wodospad Duf – położenie
- Wodospad Duf – opis szlaku
- Wodospad Koleshino – dojazd i okolice
- Wodospad Koleshino – opis
- Wodospad Smolare – dojazd i opis
- Wodospad Sin oraz roztopowy – opis szlaku
- Wodospad roztopowy – jak go znaleźć?
- Wodospad Sin – na co zwrócić uwagę?
- Ranking wodospadów i ich okolic
WODOSPAD DUF – POŁOŻENIE
Wodospad Duf leży na zachodzie kraju w parku narodowym Mawrowo, czyli największym parku na terenie Macedonii. Liczy ponad 680 km2, a na jego terenie znajduje się najwyższy szczyt pasma górskiego – Golem Korab. Punkt znajduje się 2764 m n.p.m., co czyni go wyższym od naszych Rysów o ponad 250 m! Jak więc się domyślacie, nawet w najcieplejszych okresach roku wciąż zalega na nim śnieg. Wygląda to bajecznie, bo wokół panuje skwar, roślinność jest intensywnie zielona, niebo nieskazitelnie niebieskie, a pośród tego wszystkiego królują surowe, mroźne skały z białym puchem. Najlepszy widok na nie rozciąga się z klasztoru Jovana Bigorskiego, o którym opowiem przy okazji następnych wpisów. Spójrzcie sami:

WODOSPAD DUF – OPIS SZLAKU
Pod wodospad nie prowadzi żadna asfaltowa ścieżka – auto musimy zostawić ok. kilometra od atrakcji. Całe szczęście, bowiem ścieżka do niego jest najbardziej malownicza spośród wszystkich wodospadów, które Wam opiszę. Spacerujemy wzdłuż rwącej rzeki, podążając biało-czerwonym szlakiem. Z początku śmialiśmy się, że trafiliśmy na patriotyczne oznaczenie, po czym okazało się, że w Macedonii praktycznie wszystkie szlaki, gdziekolwiek nie pojedziemy, są oznaczone właśnie w ten sposób. Na szczęście się ze sobą nie pokrywają, dlatego nie ma opcji, że je pomylimy i zgubimy, ale stanowiło to dla nas ciekawą odmienność. W każdym razie większość drogi przebywamy w dole kanionu, a po obu naszych stronach rozciągają się wysokie na ok. 30 m skały. Widok jest niesamowity, a ścieżka łatwa w przebyciu, dzięki czemu możemy cieszyć się w pełni tym, co jawi się naszym oczom. Co ciekawe, na początku trasy znajduje się drewniana budka. Wygląda trochę jak kasa, ale jest nieczynna. Nie wiem niestety, czy ogółem, czy tylko poza sezonem. Nie udało mi się znaleźć informacji na temat istnienia jakichkolwiek biletów wstępu w lecie – istnieje duża szansa, że obecnie się ich nie sprzedaje, bo do wszystkich dóbr naturalnych dostaliśmy się za darmo w obrębie całego kraju.












W połowie drogi do wodospadu znajdują się drewniane stoły i ławeczki, gdzie możemy odpocząć, zjeść, napić się i wsłuchać w szum wody. Gdy miniemy ten punkt, w miarę docierania do celu temperatura staje się coraz niższa. Mimo ogólnego gorąca można rzec, że przy samej atrakcji jest dość zimno, więc dobrze mieć ze sobą jakąś narzutkę lub kurtkę (najlepiej przeciwdeszczową…). Musimy przejść przez kilka niewielkich, drewnianych pomostów i to chyba najmniej komfortowa część podróży. Wiele z nich jest dość wątpliwego stanu – drewno przesiąka wilgocią, więc jest dość miękkie i plastyczne, przez co ugina się pod stopami. Parę desek w różnych miejscach odpadło, są też dziury, więc dobrze przechodzić pojedynczo i stąpać ostrożnie. Nie jest to jakaś wielka przeszkoda i nic się nie powinno stać, o ile nie skaczemy i nie biegamy całą grupą. 😉 Ostatnia kładka prowadzi nas już pod sam wodospad skryty w skałach. Trzeba podejść bardzo blisko, żeby zobaczyć go w całej okazałości. Jego kaskada ma niecałe 30 m i rozbryzguje się o skały wystające na drodze, więc nie sposób uciec stamtąd suchym. My po chwili robienia zdjęć byliśmy tak mokrzy, jakbyśmy wyszli spod prysznica, ale dla nas to była fajna część atrakcji.



WODOSPAD KOLESHINO – DOJAZD I OKOLICE
Następny w kolejności obejrzeliśmy wodospad Koleshino (Kolešino) znajdujący się we wschodniej części kraju. Dojazd w tamte rejony jest dość toporny – mnóstwo wąskich, górskich dróg w kiepskim stanie. Wielokrotnie wjeżdżamy na powierzchnie nieutwardzone i choć nie przebywamy nie wiadomo jakich odległości, to podróż zajmuje wiele czasu. Jesteśmy jednak w stanie zatrzymać się niedaleko przy głównej drodze na czymś w rodzaju leśnego parkingu jakieś 300 m od atrakcji. Dojście nie jest wysiłkowe, ale też ciężko nazwać je urokliwym. Powiedziałabym nawet, że zakrawa o zaniedbanie i niechlujstwo. Zapach unoszący się wokół przypomina ni to końskie odchody, ni kanalizację. Później zanika, w miarę jak znikają porozrzucane przez miejscowych śmieci oraz rury wystające z różnych miejsc w ziemi.
Niestety trzeba zdawać sobie sprawę, że to, co dla nas uchodzi za atrakcję, dla Macedończyków niejednokrotnie stanowi chleb powszedni, który może nawet nie do końca doceniają. W tego typu miejscach często znajdziemy wiele opakowań po przekąskach czy butelek po alkoholu, paczek papierosów itd. W sumie było pusto, spotkaliśmy tylko dwóch miejscowych, którzy przyjechali nad wodospad zapalić fajki. Tutaj powstaje więc pewien dylemat, bo tego typu miejsca kochamy za swobodę przebywania w nich, wchodzenia w każdy nieogrodzony i niezagospodarowany zakamarek, a jednak bez nadzoru lub samodyscypliny mieszkańców nie sposób uniknąć w nich różnego rodzaju zanieczyszczeń i ekologicznych rozczarowań.
WODOSPAD KOLESHINO – OPIS
Piękno wodospadu wynagradza jakiekolwiek zastrzeżenia, które pojawiają się wcześniej. Nie jest wysoki, bo zaledwie 15 m, natomiast nadrabia szerokością – 6 m. Woda nie ma dużego pędu, dzięki temu spływa wieloma kaskadami w powolny, niemalże delikatny sposób. W zimie zdarza się nawet, że spora ich część zamarza. Widok jest naprawdę przepiękny, majestatyczny. Co mnie absolutnie kupiło, to skonstruowana drewniana drabina przy samym wodospadzie, dzięki której możemy wejść na wyższą półkę skalną. Jeśli kogoś naszłaby ochota, miałby możliwość się nawet wykąpać, chociaż nie polecam, bo woda jest tak zimna, że zetknięcie się z nią wywołuje ból. 😉 Drabinę oczywiście przetestowaliśmy, jakżeby inaczej! O dziwo nie przegniła ani nie spróchniała – jej stan jest na tyle dobry, że nie ma żadnych obaw przed wspięciem się. Wrażenie z tak bliska jest naprawdę wspaniałe, choć trzeba się liczyć ze zmoknięciem. 😀




WODOSPAD SMOLARE – DOJAZD I OPIS
Jeśli już odwiedzimy Koleshino, to grzechem byłoby nie udać się kawałek dalej na wschód do Smolare. To najwyższy wodospad w Macedonii, który liczy prawie 40 m, natomiast jest też stosunkowo wąski i „zbity”. Auto zostawiamy na parkingu tuż przy restauracji, bowiem teren jest najbardziej zagospodarowany ze wszystkich opisywanych w tym poście miejsc. Do uszu napływa muzyka, jest mnóstwo ławek i miejsc do siedzenia. Zamontowano też wiele śmietników, dzięki czemu okolica jest nieskazitelnie czysta. Zazwyczaj w tym miejscu odbywają się lokalne targi, gdzie możemy nabyć typowo macedońskie produkty, jednak poza sezonem się z nimi nie spotkaliśmy. Drogowskazy w tym miejscu informują, że mamy do przejścia 600-800 m, nie pamiętam dokładnie. Wiem jednak, że była to odległość liczona w linii prostej, bo dojście do atrakcji zajmuje trochę czasu. Szacowałabym raczej, że marsz to ok. 1300-1500 m. Dróżka nie jest karkołomna, ale musimy liczyć się z dużą ilością schodów i tym, że cały czas idziemy pod górę poza zejściem do platformy przy samym wodospadzie. Troszkę kondycji jest więc jak najbardziej wskazane.


Wodospad robi wrażenie, natomiast on sam i dojście do niego w porównaniu do pozostałych odwiedzonych przez nas miejsc ocenilibyśmy jako raczej przeciętne. Kaskada rzeczywiście jest potężna, szum duży, ale pod platformą da się dostrzec śmieci już w samej wodzie i trochę to psuje ogólny ogląd. Miejsce uchodzi za największą atrakcję turystyczną tego typu, ale my radzilibyśmy Wam odwiedzenie reszty pozycji z naszej listy, by ocenić, czy rzeczywiście tak jest. Naszym zdaniem niekoniecznie, więc na pewno warto spróbować. Opłaca się zobaczyć, jednak Smolare nie jest naszym faworytem.

WODOSPAD SIN I ROZTOPOWY – OPIS SZLAKU
Kolejny wodospad odnaleźliśmy właściwie przypadkiem. Wróciliśmy do Mawrowa, żeby urządzić wycieczkę do jaskini Alicica, którą opiszę w następnych postach. Na samym początku dostrzegliśmy jednak tabliczkę, że zaledwie 500 metrów za wyznaczonym przez nas celem znajduje się wodospad Sin, więc bez zastanowienia postanowiliśmy nadłożyć drogi i zobaczyć, czy rzeczywiście jest to na tyle ciekawa atrakcja, że opisano ją już na początku szlaku. Nie wiedzieliśmy, czego się za bardzo spodziewać – na pewno nie tego, że po drodze napotkamy kolejny, dużo okazalszy wodospad bez żadnej nazwy. Z parkingu, czyli właściwie polany, gdzie zostawiamy auto, musimy przejść 3,5 km do jaskini, a jakieś 300-500 m przed nią znajduje się niespodzianka, więc na pewno jej nie ominiecie. 😉



WODOSPAD ROZTOPOWY – JAK GO ZNALEŹĆ?
Ścieżka w maju jest bardzo malownicza – widoki skał, porośniętych mchem drzew, moc kolorowych, rozkwitających kwiatów i płynące obok większe bądź mniejsze strumyki. Mimo że drogę oznaczono jak górski szlak, podejście w większości nie jest trudne, choć są fragmenty, gdzie musimy zebrać nieco siły i maszerować mimo zwiększającego się nachylenia. Nie jest turbo prosto, ale też nie trzeba mieć niesamowitej kondycji. Wodospad wyrasta przed nami dość niespodziewanie i nagle. Można do niego podejść – w tym celu schodzimy z głównej ścieżki kawałek na dół, z tym że warto znaleźć gałęzie czy konary, których możemy się przytrzymać. Nawierzchnia jest dość śliska ze względu na dużą wilgoć i grubą warstwę liści pod stopami. Trzeba uważać, żeby nie wpaść w dziurę i nie skręcić sobie kostki. Spokojnie – jeśli się na to nie zdecydujecie, to widok z góry też będzie dobry, tylko mogą Wam odrobinę przeszkadzać zarośla.
Kaskady mają ok. 10 metrów i są dość szerokie. Prawie nie widać skał, więc widok jest taki, jakby woda wypływała spomiędzy roślin. Podejrzewamy, że to wodospad, który pojawia się w tym miejscu okresowo ze względu na roztopy, dlatego nie ma o nim żadnych informacji, nie jest opisany, ani nie ma nazwy. Jeśli jednak planujecie pieszą wycieczkę w maju, to zapewniamy, że tam będzie! Naszym zdaniem jeden z dzikszych i ładniejszych okazów – kazał się ciekawszy niż ten, do którego pierwotnie szliśmy. Ba, był w sumie najfajniejszym przystankiem na szlaku tego dnia.


WODOSPAD SIN – NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ?
Do wodospadu Sin stamtąd zostaje nam ponad pół km do przejścia i niedługo potem natrafiamy na moim zdaniem najtrudniejszy odcinek drogi – kamienne osuwisko bez żadnych zabezpieczeń. Ścieżka jest wąska, pod stopami rusza się dosłownie wszystko i człowiek raczej szybko chce stamtąd uciec. Nie jest to rzecz nie do przejścia, ale wymaga dużej uważności i ostrożności.

Pokonanie tego fragmentu rekompensują później widoki strumienia płynącego zakolami aż do końcowego punktu wycieczki.



Pod sam wodospad nie udało nam się jednak podejść, choć w oddali malował się pomost. To potwierdzenie naszej wcześniejszej teorii o roztopach, bowiem ścieżka coraz bardziej zanika, robi się węższa, aż w końcu przed nami pozostaje jedynie szeroki, lodowaty strumień, którego nie sposób przebyć. Jedyną opcją jest zdjęcie spodni i marsz, ale nie wydaje mi się, żeby wędrówka po śliskich kamieniach się powiodła, ani żeby była dobrym pomysłem przy tak niskiej temperaturze wody. Oto obraz, który towarzyszył nam przy końcu podróży:

Na zakończenie przygotowałam jeszcze ogólne zestawienie – po części ranking, po części najważniejsze informacje o każdym z wodospadów, które pozwolą przygotować się Wam do własnej podróży i zdecydować, co, kiedy oraz w jakiej kolejności obejrzeć.
RANKING WODOSPADÓW I ICH OKOLIC
Wodospad z najpiękniejszymi kaskadami:
- Koleshino (dodatkowy plus to drabina, po której możemy wejść pod same strumienie wody)
- Bezimienny wodospad w drodze do wodospadu Sin (uwaga: roztopowy, być może da się go zobaczyć jedynie w okolicach maja)
- Smolare (najwyższy wodospad Macedonii)
- Duf (skryty w skałach, warto zabrać przeciwdeszczowe kurtki, wszechobecna mgiełka wodna)
- Sin (niemożliwy do zdobycia w maju, da się obejrzeć z daleka, stosunkowo niewielki)
Najpiękniejsze dojście do wodospadu:
- Duf (ok. 1 km przejścia w kanionie, czysto, w połowie drogi miejsce na postój z ławeczkami)
- Bezimienny wodospad w drodze do wodospadu Sin (niecałe 3 km, bardzo malownicza droga, nieco wysiłkowa, ale przyjemna)
- Sin (do w/w miejsca fajna, później trudny moment ze względu na kamienne osuwisko bez zabezpieczeń)
- Smolare (ok. 1 km i 300-500 m, bardzo turystycznie, mnóstwo schodów)
- Koleshino (ok. 200-300 m, nieprzyjemny zapach, dużo śmieci, rury wystające z ziemi)
Ode mnie to tyle – zapraszam do dzielenia się przemyśleniami i własnymi opiniami. Który wodospad sprawia dla Was najlepsze wrażenie? A może widzieliście już część z nich? Koniecznie dajcie znać!